Kod CSS i JS

W 12. odcinku serii rozmawiamy z psycholożką, dr hab. Moniką Wróbel, profesorką z Uniwersytetu Vizja, członkinią Rady Naukowej Instytutu Psychologii PAN badającą emocje jako komunikaty społeczne. Uśmiech, łzy i płacz – pozornie dobrze znane i intuicyjnie rozumiane – w różnych kontekstach mogą znaczyć coś zupełnie innego. W rozmowie z Anną Korzekwą-Józefowicz badaczka opowiada o tym, jak interpretujemy ekspresje emocjonalne, co wpływa na ich odbiór i dlaczego nawet nasze najbardziej oczywiste przekonania nie zawsze wytrzymują konfrontację z wynikami badań.

Uśmiech nie zawsze znaczy to samo

Emocje można traktować jako komunikaty społeczne. Uśmiech zazwyczaj kojarzymy z ciepłem i życzliwością, ale jego znaczenie zależy od tego, kto się uśmiecha, do kogo i w jakiej sytuacji. Ten sam uśmiech może zostać odebrany zupełnie inaczej, jeśli pojawia się w nieadekwatnym kontekście.

– Jeżeli ten komunikat jest dostosowany do kontekstu, kiedy on jest stosowny, to my wiemy, że ludzie wtedy na te ekspresje odpowiadają zgodnie z przypisanym im znaczeniem – tłumaczy badaczka.

Przykładem może być uśmiech osoby, której nie lubimy albo której nie ufamy. Ekspresja, która w innych okolicznościach miałaby charakter afiliacyjny, może zostać odczytana jako wyraz dominacji czy nawet poniżenia. Na interpretację wpływają także cechy odbiorcy, sytuacja i kultura.

Łzy w bliskiej relacji

Jednym z nowszych obszarów badań prof. Wróbel, który zgłębia wraz ze swoją doktorantką, są łzy w związkach romantycznych. Badaczki sprawdzają, czy i w jakich sytuacjach ludzie płaczą przy swoich partnerach i partnerkach. Wyniki pokazują, że łzy mogą pełnić więcej funkcji, niż początkowo zakładano.

Mogą być komunikatem o dobrym samopoczuciu i bliskości, sygnalizować negatywne emocje czy służyć manipulacji. Okazało się jednak, że są także sytuacje, w których bliska osoba pomaga regulować emocje wywołane przez kogoś innego. Po trudnym dniu w pracy płacz może pojawić się dopiero w domu – w miejscu, w którym człowiek czuje się bezpiecznie i może pozwolić sobie na wyrażenie emocji.

Osobną grupę stanowią sytuacje związane z troską o innych (ludzi, zwierzęta) czy z wydarzeniami na świecie. Partner lub partnerka staje się wtedy bezpiecznym kontekstem, w którym można wyrazić emocje wywołane cierpieniem innych.

Od zdjęć do prawdziwego płaczu

Metody badania ekspresji emocjonalnych zmieniały się wraz z rozwojem psychologii. Początkowo naukowcy wykorzystywali przede wszystkim zdjęcia przedstawiające osoby uśmiechające się czy płaczące w różny sposób. Z czasem coraz większe znaczenie zaczęły mieć dynamiczne ekspresje.

Zespół prof. Wróbel stworzył bazę około 500 nagrań przedstawiających różne rodzaje ekspresji – ze łzami i bez. Badaczka podkreśla jednak, że także takie materiały mają ograniczenia, ponieważ przedstawiany płacz jest upozowany. Dlatego kolejnym krokiem jest próba wykorzystania w badaniach spontanicznych zachowań.

W jednym z badań uczestnicy mieli pokazać, jak wyglądaliby, gdyby płakali ze smutku, a następnie – jak płakaliby, chcąc kogoś zmanipulować. Okazało się, że w odgrywanym płaczu manipulacyjnym częściej pojawiały się zachowania łatwe do udawania, takie jak ocieranie łez czy dotykanie twarzy.

Psychologia bliższa życiu

Jedną ze zmian, jakie zaszły w badaniach nad ekspresjami emocjonalnymi, jest uwzględnienie w dużo większym stopniu kontekstu.

– Kiedyś po prostu pokazywano twarze na białym tle, bez żadnych ludzi obok, bez żadnej informacji, w jakiej sytuacji ta osoba się znajduje. Dzisiaj już wiemy, że nie w taki sposób bada się emocje – mówi prof. Wróbel.

Badaczka zwraca uwagę na napięcie między kontrolą eksperymentalną a realizmem. W laboratorium łatwiej wyizolować badany efekt. Im bardziej badanie przypomina prawdziwe życie, tym więcej pojawia się zmiennych i tym trudniej interpretować wyniki. Jednocześnie obraz ludzkich zachowań staje się wtedy pełniejszy.

Nie wszystko, co „wiemy”, jest prawdą

Psychologia często sprawdza przekonania, które wydają nam się oczywiste. Ludzie mają intuicje dotyczące emocji, relacji czy zachowania innych osób, ale te intuicje bywają ze sobą sprzeczne.

– Psycholog i psycholożka mówią rzeczy, które teoretycznie ludzie wiedzą, ale czasami ludzie wiedzą sprzeczne rzeczy i psychologia pozwala rozwikłać na przykład, czy przeciwieństwa się przyciągają, czy jednak swój ciągnie do swego – mówi prof. Wróbel.

Jednym z przekonań, które sama badaczka musiała zrewidować w trakcie badań, było założenie, że osoba płacząca w pracy jest postrzegana jako mniej kompetentna. Wyniki pokazują, że nie musi tak być. Znaczenie ma m.in. sposób wyrażania emocji. Subtelna łza może jednocześnie komunikować emocje i wskazywać na ich kontrolowanie, nie powodując spadku zaufania do kompetencji danej osoby.

Nie płacz tylko w ukryciu

Popularne przekonanie, że płakać należy wyłącznie w samotności, może oznaczać rezygnację z ważnej społecznej funkcji łez. Według prof. Wróbel łzy są nie tylko reakcją fizjologiczną, ale także sygnałem kierowanym do innych osób.

Badaczka odwołuje się do koncepcji łez jako „spoiwa społecznego” (social glue). Płacz może komunikować, że potrzebujemy pomocy, bliskości czy wsparcia. Badania wskazują też, że poczucie ulgi kojarzone potocznie z katharsis po wypłakaniu się, wiąże się z otrzymaniem wsparcia społecznego. Samotny płacz nie musi przynosić tego samego efektu.

Wybrane cytaty

Jak zmieniało się badanie emocji

To, co wiemy o ekspresjach, czego nie było wiadomo, to właśnie rola kontekstu. Kiedyś po prostu pokazywano twarze na białym tle, bez żadnych ludzi obok, bez żadnej informacji, w jakiej sytuacji ta osoba się znajduje. Dzisiaj już wiemy, że nie w taki sposób bada się emocje i coraz bardziej troszczymy się o to, żeby te nasze bodźce były jak najbardziej kontekstowe.

Laboratorium a prawdziwe życie

Ja wiem, że jak badamy w laboratorium, to mamy dużą trafność, kontrolujemy wpływ zmiennych, mamy taki czysty efekt. Natomiast my widzimy, że teraz, kiedy mamy możliwość wykorzystywania na przykład filmów wideo, gdzie ludzie płaczą naprawdę, tego szumu jest znacznie więcej, efekty są trudniejsze do interpretacji, dużo mniej stabilne, ale obraz tego, co wiemy, staje się pełniejszy.

Łzy jako społeczne spoiwo

Jeżeli ktoś ma takie przekonanie, że nie wolno płakać przy innych, to nie korzysta z tego, co łzy i płacz mają w sobie najlepsze. Dlatego, że nasz model i podejście na przykład Ada Vingerhoetsa, bardzo znanego badacza płaczu, mówi, że łzy są klejem społecznym – social glue, spoiwo społeczne. I to, co łzy powodują, to jest wysyłanie komunikatu: jestem w tym momencie w takim stanie, że potrzebuję twojej pomocy, chcę, żebyś mnie przytulił, chcę, żebyś był blisko, podzielił się ciepłym słowem.

Można płakać w pracy

To, co mnie samą zaskoczyło w badaniach – sama miałam to przekonanie i potrzebowałam psychologii, żeby je zrewidować – to było przekonanie, że łzy, zwłaszcza w pracy, powodują, że jesteśmy postrzegani jako niekompetentni. No i nasze badania pokazują, że nie, i nie tylko nasze badania. To zależy od tego, jak płaczemy. Jeżeli to jest taka subtelnie roniona łza, nawet w takim kontekście jak praca, to ona nie spowoduje spadku zaufania do naszych kompetencji, dlatego że ona pokazuje naszą człowieczą stronę.

NCN zwiększył moją wiarę w siebie 

Jestem z pokolenia, które jeszcze publikowało po polsku i wydawało się, że to jest normalne. Jak napisałam pierwszy grant NCN, to nagle musiałam mieć publikację po angielsku (…). Bez NCN-u nie zrobiłabym takich badań, jakie robiłam, bo trudno by je było zrobić bez pieniędzy. Nie opublikowałabym takich artykułów, które dzisiaj przyniosły mi te współprace, które mam, i kolejny grant. Więc powiedziałabym – to zabrzmi górnolotnie i trochę patetycznie – ale NCN bardzo zwiększył moją wiarę w siebie jako naukowczynię.

Seria #pokolenieNCN to 15 rozmów z 15 badaczkami i badaczami na 15-lecie Narodowego Centrum Nauki. Prowadzi je Anna Korzekwa-Józefowicz.

We wcześniejszych jedenastu odcinkach rozmawialiśmy z Aleksandrą Rutkowską, Michałem Tomzą, Małgorzatą Kot, Karoliną Ćwiek-Rogalską, Maciejem Trusiakiem, Agatą Starostą, Karoliną Safarzyńską, Karoliną Kremens, Maciejem Grzybkiem, Rafałem Szablą i Piotrem Bystranowskim. W kolejnym zobaczymy Artura Obłuskiego. Odcinki ukazują się na kanale NCN na YouTube w czwartki, co trzy tygodnie. Seria potrwa do końca roku.